Czekoladowa babka z pieczonym burakiem

with Brak komentarzy

Tylko proszę, nie bójcie się tego buraka 🙂

Ciasto marchewkowe jest ukochanym ciastem mojej córki, oczywiście w wersji „bez niczego”, czyli bez żadnych orzechów, ananasów i tym podobnych rarytasów.

Ciekawa więc byłam, jak rodzina zareaguje na to ciasto…

Miękkie, bardzo wilgotne, raczej ciężkie, nie ma w sobie puszystości, trochę podobne do brownie, mocno czekoladowe z lekko wyczuwalnym kokosem… pyszne. Nie wypatrzyłam w nim zakalca, którego zaczęłam się obawiać, jak po raz kolejny zwiekszałam czas pieczenia, a środek wciąż był niedopieczony… Jak na zmianę przykrywałam folią, żeby wyrosło, potem ją zdejmowałam ,żeby się góra ładnie upiekła, a potem znowu przykrywałam , bo wydawało mi się, ze jednak za bardzo się spiecze wierzch, zanim upiecze się środek…

Ale, spokojnie, tylko brzmi tak skomplikowanie…

Ciacho robimy bez miksera, a przy pieczeniu trzeba tylko trochę je poobserwować…

 I nic, a nic nie czuć w nim smaku buraka, to nie barszcz czerwony 🙂

Ale jeśli kusi Was, aby buraka się pozbyć, to ostrzegam, że nie tędy droga… Burak jest istotnym składnikiem, gdyż nadaje ciastu pożądaną wilgotność i sprawia, że ciasto długo zachowuje świeżość. No, na tyle długo, na ile pozwolimy mu być na tym świecie…

Ale gdyby kogoś skusiło, aby buraka pozbyć się z przepisu, to zastąpcie go czymś innym o podobnej konsystencji, myślę, że pieczona marchewka, avocado (surowe, broń Boże nie pieczone) pewnie też by pasowało…

Polecam bardzo, bo ciasto to zdecydowanie przypadło nam wszystkim do gustu/smaku, a to się rzadko zdarza…

Upieczcie więcej buraków, bo w kolejce czeka już sałatka z tym warzywem…

Inspiracja stąd, z moimi zmianami. Oryginalny przepis jest wegański, mój już nie.

 

Czekoladowa babka z pieczonym burakiem

 

 

 

 1,5 szklanki mąki pszennej tortowej

4 łyżki  gorzkiego kakao

3/4 szklanki cukru trzcinowego

1 łyżeczka sody oczyszczonej

1 łyżeczka proszku do pieczenia

0,5 łyżeczki soli

1 szklanka puree z pieczonego buraka *

400 ml mleczka kokosowego

1/3 szklanki oleju rzepakowego

1 duże jajko

1/2 szklanki wiórków kokosowych np. Kresto

50 g posiekanej mlecznej czekolady

 

polewa:

50 g mlecznej czekolady

5 łyżek śmietanki 30%

 

Przygotowujemy dwa naczynia. W jednym mieszamy składniki suche: mąkę, kakao, sodę, proszek do pieczenia, sól, wiórki kokosowe i posiekaną czekoladę, a w drugim składniki mokre: olej, mleczko kokosowe, jajko, cukier trzcinowy i puree z buraka.

Do składników mokrych przesiewamy składniki suche i wszystko mieszamy dokładnie łyżką. Ciasto będzie dość gęste.

Przekłądamy je do foremki o pojemności około 2,5 litra, wsymarowanej masłem i wysypanej bułką tartą i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 170 st.C.

W foremce jest dość dużo ciasta, będzie ono dość wysokie i jest zdecydowanie mokre, dlatego pierwsze 20 minut piekę je pod przykryciem z folii aluminiowej, chcę aby urosło, a jeśli góra się zapiecze zbyt szybko, a środek będzie „płynny”, na końcu wierzch pęknie i wyleje się niedopieczony środek, który ostatecznie się upiecze, ale na pewno wygląd babki nie przypadnie mi do gustu. Nie lubię tych z pękniętą górą i taką jakby „naroślą” na czubku (każdy ma jakieś zboczenie :-)).

Metoda sprawdzona, więc polecam, jesli ktoś chce wypróbować.

Po 20 minutch zdejmuję folię i piekę ciasto jeszcze około 50 minut, sprawdzając patyczkiem pod koniec pieczenia, czy ciasto jest już  upieczone w środku. Jeśli za bardzo się przypieka z góry, to ponownie przykrywam folią.

Ciasto jest bardzo miękkie, nieco „kluchowate” można powiedzieć, więc nie bójcie się, że się za bardzo wysuszy w piekarniku. Lepiej piec dłużej niż wyjąć niedopieczone.

Po upieczeniu, wyjmujemy ciasto z piekarnika, delikatnie wyjmujemy z foremki i pozwalamy mu ostygnąć.

Polewa:

Czekoladę roztapiamy w kuchence mikrofalowej lub w kąpieli wodnej i mieszamy ze śmietanką.

Jak zgęstnieje nieco polewamy nią wystudzone ciasto.

 

 

 

Smacznego 🙂

 

* buraki, około 3 małe sztuki na tę porcję ciasta, zawijamy w folię aluminiową i pieczemy około 70-80 minut w piekarniku nagrzanym do 180 st.C. Zazwyczaj piekę warzywa przy okazji pieczenia czegoś innego, oszczędność energii i czasu… Zazwyczaj też piekę więcej, a to co zostanie  wykorzystuję do innych dań…

 

 

Follow aczp:

Pracuję, gotuję, bloguję i wychowuję dzieci...

Latest posts from