Rogale marcińskie Margarytki

with Brak komentarzy

Właściwie to tak chyba można byłoby je nazwać, a Margarytka stała się chyba już ich mamą…

Jako, że jestem od prawie ośmiu lat mieszkaną Wielkopolski, jakiś czas temu uległam owym rogalom… Uległam i wpadłam… W zachwyt, w nieodprtą chęć popełnienia ich samodzielnie w przyszłości…

Próbowałam różnych przepisów, drugi rok robię z przepisu Margarytki i chociaż nie skumałam jeszcze tego zawijania z przecięciem podstawy, aby mak ładnie „tyłem” rogala wychodził… i nie udało mi się zrobić wielkich 350g sztuk (bo chyba tyle powinien ważyć prawdziwy marciński rogal), to pierwsze sukcesy na koncie mam, a co!

Moje rogale są małe, zgrabne, mięciutkie, pyszne… Są po prostu przepyszne, jak powiedział kolega z pracy i powiedziałaby na pewno teściowa 🙂

Są idealne, po prostu nieziemskie…

Zachwycam się nimi i będę to robić długo, chociaż prawie cała porcja już zjedzona, bo zarówno ja, jak i M. zabraliśmy po kilka do pracy… Trudno byłoby zepsuć tak rozpoczęty dzień 🙂

I chociaż do rodziców chyba nie dojedzie żadna szuka (jak dojedzie, to będzie cud), to masy rogalikowej zrobiłam tyle, że w weekend powtarzam pieczenie w Kozłowie…

Nienawidzę mielić maku, wiec jak już to robię to hurtowo…

 

Rogale marcińskie Margarytki

 

 

 

ciasto:

250 ml ciepłego mleka

7 g drożdży suszonych

3 łyżki cukru

3 żółtka

3,5 szklanki mąki pszennej tortowej

szczypta soli

50 g rozpuszczonego masła

 

dodatkowo:

200 g masła min. 82% tłuszczu

 

masa:

350 g maku białego

100 g masy marcepanowej

3/4 szklanki cukru pudru

150 g tartych orzechów włoskich (zmieszałam włoskie z laskowymi) np. BackMit

100 g migdałów (bez skórki) np. Kresto

 150 daktyli bez pestek (u Margarytki 70 g daktyli + 70 g suszonych fig)

100 g mieszanki kandyzowanych skórek cytrusowych

3 łyżki kwaśnej śmietany 12%

2 ubite na pianę białka

2 kromki suchego chleba (u Margarytki 4 podłużne biszkopty)

 

dodatowo:

1 jajo + łyżka mleka do posmarowania rogali przed pieczeniem (kurcze, o tym przypomniałam sobie, jak rogale były upieczone)

1 szklanka cukru pudru + 1 łyżeczka soku z cytryny + gorąca woda na lukier

krokant do posypania po wierzchu

 

Ciasto:

Z ciastem poszłam na łatwiznę.

Mleko podgrzałam w mikrofalówce, przelałam do miski, dodałam suche drożdże, cukier, mąkę i mikserem (z zakręcownymi końcówkami) wyrobiłam do momentu, aż ciasto zaczęło odchodzić od ścianek miski. Dodałam rozpuszczone w mikrofalówce masło, dalej mieszałam mikserem, aż masło zostało zabrane przez ciasto, potem przykryłam miskę folią spożywczą i wstawiłam na godzinę do lodówki.

Po określonym czasie, wyjęłam ciasto z lodówki, „rozpłaszczyłam” je dłońmi na prostokąt taki, aby na jego połowie zmieściło się 200 g masła pokrojonego w kawałki. Masło rozłożyłam, przykryłam drugą połową ciasta, skleiłam brzegi i rozwałkowałam delikatnie na prostokąt (nie zwracałam uwagi na wymiary, po prostu miał to być prostokąt). Prostokąt złożyłam, jak kopertę wzdłuż dłuższego boku, przełożyłam na talerz, przykryłam folią spożywczą i wstawiłam na godzinę do lodówki. Po godzinie wyjęłam, ułożyłam krótszym bokiem bliżej brzegu stolnicy, rozwałkowałam na prostokąt, znowu złożyłam wzdłuż dłuższego boku, jak kopertę.

Wałkowanie i chłodzenie powtarzam jeszcze 3 razy, więc razem wyszło 4 razy.

Następnie zostawiłam ciasto na noc w lodówce.

Kolejnego dnia rozwałkowałam ciasto na prostokąt, przecięłam na 4 pasy wzdłuż dłuższego boku, następnie każdy pas pociałam na trójkąty, na które nakładałam farsz i zwijałam rogaliki.

Z końcówek ciasta zrobiłam „rogaliki” dla dzieci, takie bez nadzienia.

Gotowe rogaliki przełożyłam na blaszkę ( właściwie 2 blaszki, takie z wyposażenia piekarnika) wyłożoną papierem do pieczenia, wstawiłam do piekarnika nastawionego na funkcje wyrastania ciasta (30 st.C) na jakieś 30-40 minut, aż rogaliki ładnie urosły.

Wyjęłam rogaliki z piekarnika, nagrzałam piekarnik do temperatury 160 st.c grzanie góra+dół+termoobieg, włożyłam blaszki ponownie i piekłam 15 minut, aż rogaliki ładnie się zezłociły.

Upieczone rogaliki smarujemy lukrem i posypujemy krokantem lub posiekanymi orzechami.

Masa:

Mak, migdały i orzechy zalewamy wrzątkiem, każde w osobnej miseczce, odstawiamy na 30 minut, nastepnie dokładnie odsączamy.

Migdały obieramy ze skórek.

Mak, orzechy, daktyle, migdały i skórki cytrusowe mielimy w maszynce do mielenia zaopatrzonej w sitko do maku, dwa razy.

Marcepan ucieramy z cukrem pudrem i śmietaną, dodajemy pozostałe skłądniki oprócz piany z białek i dokąłdnie mieszamy mikserem, na końcu dodajemy pianę, mieszamy.

 

fot. Mój najwierniejszy i najdzielniejszy pomocnik – Ania.

 

Smacznego 🙂

 

 

Follow aczp:

Pracuję, gotuję, bloguję i wychowuję dzieci...

Latest posts from