Rozgrzewająca sałatka z wędzonym łososiem, dynią i sosem miodowo-imbirowym z kardamonem

with Brak komentarzy

Za oknem plucha, a przeziębienie, które mnie dopadło sprawia, że jedyne o czym marzę w pracy (marzenie ściętej głowy) i po powrocie do domu to zawinąć się w koc, wcisnąć w róg kanapy i stać się niewidzialną dla wszystkich, którzy czegoś ode mnie chcą…

Nawet gotowanie nie sprawia mi przyjemności z racji zatkanego nosa i upośledzonego zmysłu węchu. Masakra jednym słowem…

A jeśli już coś przygotuję, to musi być to zrobione raz-dwa, rozgrzewające i tak doprawione, żebym poczuła… czyli porządnie!

Takim to sposobem mamy to, co poniżej. Pyszna, rozgrzewająca od środka sałatka, z mocnym aromatem kardamonu, szczypiącym w język imbirem, przywracającym do zdrowia miodem i czosnkiem, zawierającą wit.C limonką oraz rozjaśniającym myślenie wędzonym łososiem.

A to wszystko na optymistycznym zielonym kolorze sałaty, poprzetykanej żółtymi promieniami słońca… tzn. dyni…

Pyszna, szybka, spóbujcie…

 

Rozgrzewająca sałatka z wędzonym łososiem, dynią i sosem miodowo-imbirowym z kardamonem

 

 

przepis na 4 porcje:

  • 160 g mieszanki sałat z rukolą
  • 160 g upieczonej dyni hokkaido
  • 200 g łososia norweskiego wędzonego na gorąco

 

sos:

  • 4 łyżki oliwy z oliwek
  • 1,5 łyżki miodu
  • 3 ząbki czosnku
  • 1 czubata łyżeczka startego na tarce świeżego imbiru
  • 6 ziaren kardamonu utartych w moździerzu (lub 1/2 łyżeczki mielonego)
  • sok z 1/2 limonki
  •  plasterki limonki do ozdoby

Jeśli mamy surową dynię (bo przecież może się zdarzyć, że mamy już upieczoną, prawda?), to kroimy ją na pół, wyjmujemy łyżką pestki, wkładamy do piekarnika nagrzanego do 170 st.C, przykrywamy z wierzchu folią aluminiową i pieczemy około 45-50 minut. Sprawdzamy widelcem, czy dynia jest miękka, wyjmujemy, studzimy. Ja lubię, jak dynia jest jędrna, absolutnie nie może się rozpadać po upieczeniu.

Na oliwie podsmażamy przeciśnięty przez praskę czosnek, po chwili dodajemy imbir i kardamon, mieszamy, dodajemy pozostałe składniki i gotujemy około 2 minut. Całość się spieni i nieco zgęstnieje. Studzimy.

Na talerzu układamy porcje sałaty, pokrojoną w paski dynię, porwanego widelcem łososia i polewamy sosem.

Proste,  nie?

Następnego dnia po przygotowaniu smakuje jeszcze lepiej. Chociaż może to ja nie miałam już takiego kataru…

 

 

Smacznego 🙂

 

 

Follow aczp:

Pracuję, gotuję, bloguję i wychowuję dzieci...

Latest posts from