Śniadaniowe muffiny z marchewką i ziarnami (bez jaj, bez cukru) :-D

with Brak komentarzy

W momencie, kiedy ciasto wylądowało w papilotkach oświeciło mnie, ze nie dałam jajek do ciasta 😮

Szok!!! Spojrzałam z wyrzutami na Jasia, który leżał w wózku zajmującym 3/4 kuchni i szczerzył się do mnie całkowicie bezzębnym i zaślinionym uśmiechem, ze spojrzeniem typu: „Bez jaj… matko…nie moja wina, że jaj nie dałaś… „

Wyszczerzyłam się całkowicie zębnym uśmiechem do dziecka i włożyłam foremkę z muffinkami do piekarnika.  

A niech się dzieje wola nieba. Wyjrzałam przez okno… Lało, a nieba widać prawie nie było… 

Wzruszyłam ramionami i z podniesioną głową, zgrabnie wyjechałam Jaśkową furą do pokoju (wiecie, jak ważne są skrętne przednie koła w wózku???? Na wagę złota… ) Postanowiłam nie zaglądać do babek dopóki piekarnik mnie nie „zawoła”.

 

Te babeczki musiały mieć bardzo silną wolę bycia super babkami… Wyszły fantastyczne… Mięciutkie, aromatyczne, pachnące, nie za słodkie…

Są super, bez jaj 🙂 

 

Śniadaniowe muffiny z marchewką i ziarnami



 

1 duży, bardzo dojrzały banan

1 średnia marchew

1 małe jabłko (ok. 120g)

180 g jogurtu naturalnego

50 ml oliwy

5 łyżek miodu

140 g ugotowanej mieszanki kasz: jaglanej, gryczanej niepalonej, bulguru i brązowego ryżu (waga po ugotowaniu)

200 g mąki pszennej

1 łyżeczka sody oczyszczonej

1,5 łyżeczki proszku do pieczenia

1 łyżeczka cynamonu

 

składniki mokre:

Jabłko obieramy, wycinamy gniazdo nasienne, kroimy na kawałki i miksujemy blenderem (jak dla Jasia :-)), marchew obieramy i ścieramy na tarce jarzynowej, banana rozgniatamy widelcem. Składniki mieszamy razem w misce, dodajemy jogurt, oliwę, miód i ugotowaną odsączoną kaszę. Mieszamy dokładnie łyżką.

składniki suche:

Mąkę mieszamy z cynamonem, proszkiem do pieczenia i sodą oczyszczoną.

Do składników mokrych dodajemy składniki suche i mieszamy łyżką tylko tyle, aby całość się połączyła. Nie za długo, bo muffiny będą twarde.

Masę przekładamy do formy na muffiny, wyłożonej papilotkami*, wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 170 st.C i pieczemy 25 minut.

Wyjmujemy, studzimy, albo i nie studzimy, i jemy… 

Jemy bez wyrzutów sumienia, bo przecież zdrowe są, oj zdrowe… nie za słodkie, takie w sam raz na śniadanie, do szklanki soku…

 

 

 

 

Smacznego 🙂

 

 * najlepsze są papilotki woskowane w środku, nie przywiera do nich ciasto i muffinki łatwo z nich wychodzą, do zwykłych papierowych papilotek ciasto się przykleja i trudno potem wyjąć z nich zgrabną babkę 

Follow aczp:

Pracuję, gotuję, bloguję i wychowuję dzieci...

Latest posts from