The life-changing loaf of bred (Chleb wieloziarnisty bez mąki)

with Brak komentarzy

Gdyby Polka nie wspomniała o tym chlebie na facebook’u, na pewno nie byłoby tego wpisu.

 Właściwie to nie wiem, co mam napisać i z którego miejsca rozpocząć wychwalanie zalet tego wypieku…

Zupełnie bez mąki, z mnóstwem nasion, z błonnikiem, pyszny, chrupiący z wierzchu, zaskakująco miękki w środku, zapewniający sytość na długi czas, nieskomplikowany w przygotowaniu, bez drożdży, zakwasu… Chleb, który zmieni Wasze życie, jak nazywa go autorka bloga My New Roots, z którego zaczerpnęłam przepis.

Nie trzeba czekać, aż wyrośnie, nie trzeba się martwić, że się przepiecze, nie dopiecze, że zakwas za młody i nie da rady „pociągnąć” w górę, że odgazujemy, albo nie odgazujemy wystarczająco… Uff, chleby nie są moją specjalnością, nie są nawet moją słabą stroną, to moja pięta Achillesowa, bo nawet ten najprotszy na drożdżach mi nie wychodzi, a określenie „dodać tyle wody, ile mąka zabierze” wywołuje u mnie koszmary nocne… Bo skąd ja mam niby wiedzieć, kiedy mąka ma dość tej wody????

 

Piekłam go już dwa razy i wydaje się, że zagości na dłużej na naszym stole. Nie tylko na naszym, bo każdy kto go próbuje, zaraz nabiera ochoty na pieczenie… Uzależnia? No, chyba…

 

 

Chleb wieloziarnisty bez mąki

 

 

  • 135 g ziaren słonecznika (może być pół na pół z pestkami dyni)
  • 90 g nasion lnu
  • 65 g orzechów (dałam włoskie)
  • 145 g płatków owsianych (robiłam też pół na pół z pszennymi)
    2 łyżki nasion chia  (szałwia hiszpańska, kupiłam na allegro)
  • 3 łyżki proszku psyllium (kupione na allegro, są to zmielone nasiona babki płesznik)
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżeczka miodu (w oryginale łyżka maple syrup, ale dla mnie chleb był za słodki)
    3 łyżki roztopionego masła klarowanego lub oleju kokosowego (u mnie masło)
  • 350 ml wody

 

Wodę podgrzewam, roztapiam w niej masło i miód, dodaję sól.

Wszystkie pozostałe składniki mieszam, zalewam przygotowaną wcześniej wodą, przekładam do małej keksówki (nie trzeba jej smarować, ani niczym wysypywać, nie musi też być siliconowa), wygładzam wierzch i odstawiam na 2 godziny.

Piekarnik nagrzewam do 175 st. C wstawiam chleb, piekę 20 minut, po czym wyjmuję z blaszki odwracam spodem do góry i wkładam do piekarnika (bez formy, sam chleb) na kolejne 30 minut. Wyjmuję i czekam z niecierpliowścią, aż nieco przestygnie, aby zacząć kroić…

Proste? Pewnie, że proste. Smaczne? I to jak…

No i, jak to ładnie napisała autorka przepisu, „jak miotełka wymiata wszystkie resztki z naszego przewodu pokarmowego”. Fajnie, nie?

 

 

 

Smacznego 🙂

 

Follow aczp:

Pracuję, gotuję, bloguję i wychowuję dzieci...

Latest posts from